Przez lata robiłam wave boba zbyt ciasno, przez co zamiast miękkich fal dostawałam prawie loki i przyklapnięte końcówki. Zmieniło się to dopiero wtedy, gdy zaczęłam pracować na mniejszych pasmach, niższej temperaturze i całkiem odpuściłam perfekcyjną symetrię.
Przygotowanie
Zanim zaczniesz, przygotuj suchą prostownicę lub lokówkę o szerokiej średnicy, termoochronę, klipsy do podpinania włosów, grzebień z szeroko rozstawionymi zębami i lekką mgiełkę utrwalającą. Przyda się też odrobina serum silikonowego, ale najlepiej na sam koniec, szczególnie jeśli masz suche albo puszące się końcówki.
Cała stylizacja zajmuje mi zwykle 20–35 minut, zależnie od długości i gęstości włosów. Przy cienkich pasmach nie przesadzaj z ilością kosmetyku: wystarczą 2–3 psiknięcia termoochrony na każdą sekcję. Przy grubych włosach możesz potrzebować trochę więcej, ale produkt powinien pokrywać włosy delikatną warstwą, a nie je moczyć.
Jak przygotować włosy do wave boba?
Umyj włosy delikatnym szamponem, a następnie nałóż odżywkę tylko na długości i końce. Jeśli Twoje włosy są cienkie i łatwo tracą objętość, wybierz lekką odżywkę i spłucz ją naprawdę dokładnie. Przy suchych, wysokoporowatych włosach możesz sięgnąć po bardziej emolientową formułę, czyli taką, która wygładza i ogranicza ucieczkę wilgoci.
Wysusz włosy do końca. Nie zaczynaj stylizacji na wilgotnych pasmach, nawet jeśli używasz narzędzia z funkcją pary. Przy moich włosach najlepiej działało suszenie z głową lekko pochyloną do przodu i kierowanie strumienia powietrza od nasady ku końcom. Dzięki temu włosy były gładsze, ale nie całkiem pozbawione objętości.
Na suche włosy nałóż termoochronę i odczekaj około 2 minut, aż kosmetyk się wchłonie. Jeśli masz rozjaśniane, łamliwe lub bardzo cienkie włosy, ustaw 160–170°C. Przy zdrowych, grubych i trudnych do ułożenia włosach możesz zacząć od 180°C. Nie podnoś temperatury tylko dlatego, że pierwsza fala nie wyszła idealnie — krótszy, kontrolowany kontakt z narzędziem jest bezpieczniejszy niż wielokrotne poprawki.
Podział
Podziel włosy na 3–4 poziome sekcje: dolną, środkową i górną, a przy bardzo gęstych włosach dodaj jeszcze jedną. Każdą sekcję przypnij klipsem. Zostaw luźno tylko najniższą warstwę, mniej więcej o szerokości 2–3 cm.
Pracuj na pasmach szerokich na około 3–4 cm. Zbyt grube pasmo nie nagrzeje się równomiernie i fala szybko opadnie. Zbyt cienkie może z kolei dać mocny, drobny skręt. Przy krótkim bobie wybieraj pasma nieco węższe, bo łatwiej kontrolować nimi kształt fryzury.
Wave bob — jak zrobić go prostownicą?
Weź pierwsze pasmo i zaciśnij prostownicę mniej więcej 5–7 cm od nasady. Obróć urządzenie o pół obrotu od twarzy, a następnie powoli przesuwaj je w dół. Po około 3–4 cm zmień kierunek: lekko obróć prostownicę w stronę twarzy i znów przeciągnij ją kilka centymetrów. Powtarzaj ten ruch aż do końców.
Nie ściskaj narzędzia z całej siły. Wystarczy delikatny nacisk i płynne tempo — około 2–3 sekund na jedno przejście przez pasmo. Końcówki zostaw proste na ostatnie 3–4 cm. To właśnie ten detal sprawia, że fryzura wygląda bardziej jak nowoczesny wave bob, a nie rząd ciasnych loków.
Przy twarzy kieruj pierwsze fale na zewnątrz. Dalej zmieniaj kierunek skrętu między pasmami, bo wtedy efekt jest luźniejszy i mniej „od linijki”. Nie próbuj robić identycznych fal po obu stronach. U mnie lekka różnica między bokami wyglądała naturalniej i dodawała fryzurze objętości.
Jeśli używasz lokówki, wybierz średnicę około 25–32 mm. Nawijaj pasmo tylko do połowy długości, zostawiając końcówki luźne. Przy krótszym bobie nie trzymaj włosów na rozgrzanym narzędziu dłużej niż 5–7 sekund. Po zwolnieniu pasma nie rozczesuj go od razu — pozwól mu ostygnąć.
Wykończenie
Po zakręceniu wszystkich sekcji odczekaj 5–10 minut. Włosy muszą całkowicie wystygnąć, bo dopiero wtedy utrwala się ich kształt. Następnie rozdziel fale palcami albo grzebieniem z szerokimi zębami. Zaczynaj od końców i przesuwaj się ku górze, żeby nie szarpać włosów.
Jeżeli zależy Ci na objętości, unieś delikatnie włosy przy nasadzie i spryskaj je lekką mgiełką z odległości około 25–30 cm. Przy cienkich włosach wystarczą 2–3 psiknięcia na całą fryzurę. Ciężki lakier lub duża ilość olejku mogą szybko skleić fale i odebrać im lekkość.
Serum nakładam wyłącznie na same końcówki — dosłownie ilość wielkości ziarenka grochu na obie dłonie, które wcześniej rozcieram. Jeśli masz niskoporowate włosy, czyli gładkie, łatwo obciążające się i wolno schnące, możesz całkiem pominąć ten krok. Przy włosach wysokoporowatych taka odrobina często pomaga ograniczyć puszenie.
Co zrobić, gdy wave bob nie wyszedł?
Jeśli wyszły Ci ciasne loki, nie poprawiaj każdego pasma prostownicą od razu. Poczekaj, aż włosy ostygną, a potem rozczesz je palcami i lekko przeczesz grzebieniem. Możesz też skierować na nie chłodny nawiew suszarki. Fale zwykle rozluźniają się po kilku minutach.
Gdy włosy oklapły, najczęściej winna jest zbyt duża ilość kosmetyku albo za szerokie, ciężkie pasma. Przy kolejnej próbie ogranicz odżywkę, pomiń serum i zacznij stylizację od niższej warstwy. Jeśli fale znikają bardzo szybko, sprawdź, czy włosy były całkowicie suche i czy dałaś im wystygnąć przed rozczesaniem.
Jeżeli końcówki wyglądają sztywno, prawdopodobnie trzymałaś prostownicę zbyt długo albo przeciągałaś ją za blisko samego dołu. Zostawianie prostych 3–4 cm końców i krótszy kontakt z ciepłem robią tu dużą różnicę. A jeśli włosy są łamliwe lub mocno przesuszone, ogranicz stylizację na gorąco i skup się najpierw na delikatnym myciu, odżywianiu oraz ochronie końców.
Najbardziej naturalny efekt uzyskuję wtedy, gdy nie próbuję dopracować każdej fali. Wave bob ma wyglądać miękko i trochę niedbale, więc jeśli jedno pasmo ułoży się inaczej, zwykle zostawiam je w spokoju. Próbowałaś już robić taką fryzurę u siebie?