Szykujesz się na ważne wyjście i zastanawiasz się, co ile powinno się myć włosy? Ja zaczynam od obserwacji skóry głowy, bo sztywne zasady szybko przestały u mnie działać.
Co ile powinno się myć włosy? Zapytaj skórę głowy
Najwięcej mówi mi nie sam wygląd długości, ale skóra głowy. Jeśli pojawia się tłustość u nasady, swędzenie, nieświeży zapach albo włosy tracą objętość, nie czekam na „właściwy” dzień. Myję je wtedy, kiedy naprawdę tego potrzebują.
U mnie najlepiej sprawdza się obserwowanie dwóch rzeczy: jak szybko pojawia się sebum oraz jak skóra reaguje na szampon. Sebum to naturalna warstwa tłuszczowa, która chroni skórę, ale jego nadmiar może sprawiać, że fryzura wygląda na ciężką i przyklapniętą. Taki sposób podejścia pasuje szczególnie do osób, które mają zmienną rutynę, używają różnych produktów do stylizacji albo często noszą czapki.
Mycie co jeden lub dwa dni przy przetłuszczającej się skórze
Przy przetłuszczającej się skórze głowy mycie co jeden albo dwa dni nie jest niczym złym. Jeśli po dobie włosy są oklapnięte, a u nasady widać tłustą warstwę, odkładanie mycia na siłę raczej nie poprawi ich kondycji. U mnie ważniejsze od wydłużania przerw jest delikatne, ale dokładne oczyszczanie.
Najczęściej nakładam szampon dwa razy: pierwsze mycie rozpuszcza sebum i resztki stylizacji, a drugie doczyszcza skórę. Przy krótkich lub cienkich włosach wystarcza zwykle porcja wielkości małego orzecha laskowego, a przy długich i gęstych zwiększam ją do dwóch takich porcji. Drugie mycie trwa około 30–40 sekund, bez mocnego drapania paznokciami.
Ten wariant sprawdzi się przy szybkim przetłuszczaniu, dużej ilości kosmetyków do stylizacji i włosach cienkich, które łatwo tracą objętość. Nie załatwi jednak problemu nasilonego świądu, łuszczenia czy stanów zapalnych. W takiej sytuacji lepiej skonsultować skórę głowy z dermatologiem albo trychologiem.
Mycie co trzy lub cztery dni przy suchej skórze
Jeśli skóra głowy jest sucha, napięta albo łatwo reaguje podrażnieniem, częstsze mycie może być nieprzyjemne. Wtedy przerwa trzech lub czterech dni bywa wygodniejsza, o ile włosy i skóra nadal wyglądają świeżo. U mnie taki rytm ma sens zwłaszcza przy spokojnych dniach bez intensywnego treningu i dużej ilości stylizatora.
Wybieram wtedy łagodniejszy szampon i skupiam produkt głównie na skórze głowy, a nie na całej długości. Piana spływająca podczas spłukiwania zwykle wystarcza, żeby odświeżyć końce. Po myciu nakładam odżywkę od wysokości ucha w dół i trzymam ją około 3–5 minut.
To rozwiązanie może pasować włosom grubym, kręconym, suchym i wysokoporowatym, czyli takim, których łuski są bardziej rozchylone i które łatwiej tracą wilgoć. Nie sprawdzi się każdej osobie z przetłuszczającą się skórą, bo zbyt długie przerwy mogą wtedy powodować dyskomfort i obciążenie u nasady.
Mycie po treningu, upale i mocnej stylizacji
Czasem kalendarz nie ma nic do gadania. Po intensywnym treningu, upalnym dniu albo nałożeniu dużej ilości suchego szamponu myję włosy wcześniej, nawet jeśli poprzednie mycie było wczoraj. Pot i sebum zostają przy skórze, a kosmetyki do stylizacji mogą tworzyć warstwę, przez którą włosy tracą lekkość.
U mnie po takim dniu działa dokładne, ale nieagresywne mycie. Jeśli używałam lakieru, pianki albo olejku silikonowego, robię dwa krótkie mycia zamiast jednego bardzo intensywnego. Raz na kilka tygodni sięgam po produkt chelatujący, czyli kosmetyk pomagający usuwać między innymi osady mineralne z wody, ale nie stosuję go przy każdym myciu.
Ten rytm jest dobry dla osób aktywnych, mieszkających w twardej wodzie albo często stylizujących włosy. Nie ma sensu czekać do ustalonego dnia tylko dlatego, że zwykle myjesz głowę co trzy dni.
Jak myć włosy, żeby nie przesuszyć długości?
Częstotliwość to tylko połowa historii. Przy każdym myciu staram się nakładać szampon na skórę głowy, masować ją opuszkami przez około minutę i spłukiwać letnią wodą. Długości nie pocieram, bo mokre włosy są bardziej podatne na łamanie. Po odciśnięciu wody nakładam odżywkę na 5–10 minut, zależnie od tego, jak suche są końce.
Jeśli włosy są cienkie, zaczynam od małej ilości odżywki — mniej więcej wielkości migdała. Przy gęstych i kręconych pasmach potrzebuję jej więcej, czasem dwóch porcji wielkości migdała. Zbyt duża ilość kosmetyku może obciążyć włosy niezależnie od tego, czy myjesz je codziennie, czy raz na kilka dni.
Nie ma jednej prawidłowej odpowiedzi na pytanie, co ile powinno się myć włosy. Najlepszy punkt wyjścia to typ skóry głowy, gęstość włosów, aktywność i ilość stylizacji, a nie porady o obowiązkowym „przetrzymywaniu” włosów. A Ty jak często myjesz włosy i po czym poznajesz, że właśnie nadszedł ten moment?